Kamil w Osadzie Twórców

Z Pawłem Sroczyńskim z Cohabitat​ znamy się od dawna. Zawsze mu kibicowaliśmy, bo czuliśmy, że to, co robi, zmienia ludzi i świat. Nie zawsze było łatwo. Ale cały czas do przodu. Był i jest dla nas inspiracją.
Jeden z naszych kolegów – Kamil​, który tak na dobre pojawił się w Zakładzie w maju tego roku, opowiedział nam historię, której nie mamy ochoty skracać. To jest historia o zmianie, o uważności i jednej ważnej decyzji. Trzy tygodnie po tym jak zaczął nas wspierać różnymi działaniami, pojechał na Turnus do Osada Twórców​. Jak wrócił, był już trochę innym człowiekiem 🙂

„Miejsce, które ma udowodnić, że człowiek jest w stanie więcej oddać środowisku, niż od niego wziął.” To słowa Pawła Sroczyńskiego, założyciela Fundacji Cohabitat, które według mnie, najlepiej opisują to miejsce.

7 hektarów starego gospodarstwa dostało nowe życie, od rana słychać tam dźwięki narzędzi Robiących Rzeczy. Pojechałem na turnus (tak nazywa się tygodniowy pobyt) trochę niepewny, bo z definicji to było dla mnie coś niecodziennego.

Do Marcinowa przyjechałem w niedzielę, powitany przez Agnieszkę zacząłem czuć to coś – otwartość i spokój. Wieczorem mieliśmy pierwsze ognisko, które potem płonęło już co wieczór. Pierwsza rozmowa w Kręgu. Pada pytanie i dookoła, przez ręce każdego człowieka idzie „przedmiot mówiącego”, a inni słuchają. Jak masz na imię? Powtarzaliśmy swoje imiona w różny sposób przez cały pobyt. Paweł zachęcał, żeby wziąć to ćwiczenie do serca, próbować zapamiętać, a jeśli nie pamiętamy – prosić jeszcze raz o powtórzenie. Do teraz jestem w stanie każdego spotkanego tam człowieka nazwać z imienia i przywołać w pamięci. Kolejne pytanie: powiedz coś o sobie, czego chciałbyś tu doznać? Gdy nikt nie ma nic do powiedzenia, to przedmiot zatacza puste koło, nikt nic nie mówi, potem jest dalsza rozmowa. To jest sposób na wypowiadanie się na głębszym poziomie. Działa 🙂

„Nie chcemy, żebyście postrzegali nas jak organizatorów, a siebie jak uczestników. Jesteśmy Współtwórcami, wszyscy.”

Poranek, śniadanie o 8:00. Pyszne wegetariańskie jedzenie, miłe i ciekawe rozmowy. „Zmieniajcie miejsca, starajcie się unikać siadania w jednym miejscu na każdym posiłku, obok tych samych ludzi.”
Po śniadaniu krąg organizacyjny, zgłaszamy się do pomocy, ktoś idzie do kuchni pomóc Monice i Jędrzejowi, inny zostaje Magikiem i czaruje w Komnacie Tajemnic, by było miejsce na Kamień Fizjologiczny. Toaleta kompostowa nie używa wody.
W kolejne dni inne osoby przygotowują ognisko i opał do sauny. Wybieramy różne stanowiska. Permakultura – metoda uprawy roślin – grządki z warzywami, herbata kompostowa i inne, ciesielstwo, budownictwo naturalne, później pojawiło się też ślusarstwo połączone z energetyką. Poszedłem na ciesielstwo i zostałem do końca, choć codziennie wybieraliśmy na nowo.

Najpierw robiliśmy kozły, później na nich stół, który potem był pomocny przy budowie schodów. Wiem, że na następnych turnusach zrobili już więźbę dachu jednego z budynków. Na budownictwie ocieplanie budynku kostkami słomy i tynkowanie gliną. Później, już na zdjęciach, widziałem, że używali też tynku konopnego.

Praca płynie w swobodnym rytmie, mamy projekt, rozwiązujemy problemy. To nie jest odtwarzanie gotowych rozwiązań, jak na warsztatach. Ktoś coś wie, uczy nas, robimy to. A gdy brakuje surowca, zmieniamy, ulepszamy. Nic nie jest powtarzalne. Każde jest nowe. Ktoś myśli, że robił już coś podobnego 100 razy, jednak tutaj i tak nauczy się czegoś nowego. Każdy przedmiot jest dopasowany do naszych potrzeb i powstaje z tego co mamy. Wszyscy się uczymy, i ten, który robił podobne rzeczy już niejeden raz i ten, który nigdy wcześniej nie miał w rękach narzędzi.
To żyje.

O 12:00 lunch, poznajemy się coraz bardziej, czas zwalnia, zmienia się tempo. Później wracamy do dzieła. 16:00 – obiad – mniam. Potem obchód – chodzimy wspólnie, odwiedzamy wszystkie stanowiska, opowiadamy o tym, co zrobiliśmy – w jakim celu, jakimi narzędziami, jakim sposobem, co się udało osiągnąć, ale też o tym, co nie wyszło i co z tym zrobimy.
Czuć ciekawość w powietrzu, więc mówi się łatwo. Słucha się uważnie. Później mamy pierwszy open space – pogadankę o budownictwie naturalnym. Paweł razem z Marianem, który przewodzi budowniczym – dzielili się wiedzą, doświadczeniem, wnioskami ze swojej pracy. Snuje się historia. Pod wieczór ognisko, sauna, muzyka, dobre rozmowy, prawdziwe spotkania i dobranoc – Dobra Moc.

Taki rytm przez sześć dni. Siódmego dnia – nie pracujemy, pomagamy w kuchni. Atmosfera coraz cieplejsza, otwarta, szczera. Zżyliśmy się przez ten tydzień. Codziennie nowa wiedza bez ograniczeń – open space – o drzewach, o podróżach, kowalstwo, konopie a funkcje poznawcze mózgu, piwowarstwo, freeganizm, żywność spoza marketów… Każdy dzielił się tym, czym chciał, tym, co miał.


Zdjęcie pochodzi z albumu Osady Twórców.

Dwa dni po powrocie z urlopu do korpo-pracy złożyłem wypowiedzenie.
Ten turnus mnie zmienił. Wzmocnił i dał niesamowitą, trudną do opisania słowami, energię. To można zobaczyć na twarzach tych ludzi ze zdjęć. Cudowna siła płynąca z tworzenia wspólnoty. Z tworzenia i dzielenia się wiedzą. Z nauki. Z ciekawości.

Razem możemy wszystko 🙂

———

Tu możecie zobaczyć zdjęcia z jednego z turnusów Osady Twórców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *